Stopy procentowe od jakiegoś czasu idą w górę. Czy nadpłacanie kredytu jest dobrym pomysłem? A może spłacić go wcześniej?
Opublikowano: 26 stycznia 2022Czy to dobry moment, by nadpłacać kredyt? Komu i kiedy to się opłaci?
Stopy procentowe ruszyły w górę. Jak bardzo urosną i kiedy? Tego nie wiemy, ale warto być przygotowanym na różne scenariusze.
Spłacasz kredyt hipoteczny i z niepokojem patrzysz na wzrost stóp procentowych? Całkiem słusznie, gdyż kierunek zmian jest dość oczywisty. Oprocentowanie będzie rosło, więc raty kredytów hipotecznych (w szczególności tych ze zmienną stopą procentową, których jest przygniatająca większość) również.
Pół biedy, jeżeli uruchomiłeś kredyt przed pandemią. Obecne wartości WIBOR 3M przekroczyły jeszcze o ok. 1 pp wartość sprzed lutego 2020 r (1,71% do obecnego 2.91%). Oznacza to, że rata kredytu lekko przekroczyła punktu wyjścia.
Dla tych z nas po prostu było przez jakiś czas taniej, a teraz po prostu wrócimy mniej więcej do poziomu sprzed pandemii i obniżek.
W gorszej sytuacji są ci z nas, którzy wypłacili kredyty w czasie, gdy wartość WIBOR była niewiele wyższa niż 0,2%, czyli właściwie jeszcze niedawno
W takim przypadku skok wskaźnika z 0,2% na ok. 2,9% bardzo wyraźnie przekłada się na wysokość raty. Już wzrosła dla typowego kredytu (280 000 zł, 30 lat, marża banku 2,1%) z ok. 1080 zł do ok. 1450 zł. I to na pewno jeszcze nie koniec.
Czy jednak powinniśmy być czymś takim zaskoczeni?
Cóż, obecnie banki mają obowiązek pokazywać symulacje rat kredytów obejmujące wzrost wartości WIBOR. A zatem każdy kredytobiorca takie dokumenty otrzymał i nawet musiał podpisać ich odbiór, ale czy każdy przeczytał ze zrozumieniem i zdawał sobie sprawę co to może oznaczać w praktyce?
Zatem czy warto teraz nadpłacać?
Tutaj mamy do czynienia ze szczególną sytuacją. Stopy procentowe rosną razem z inflacją. Czy kredyt oprocentowany obecnie już ponad 4% warto nadpłacić?
Jeśli mamy kredyt w wysokości 280 000 zł na 30 lat, którego oprocentowanie (WIBOR 3M plus marża 2,1%) wynosi 4,37% i oprocentowanie tego kredytu wzrośnie do 5,7% (WIBOR 3M zwiększy się do 3,6%), to pojedyncza rata będzie wyższa o około 230 zł. Gdyby założyć, że wyższe oprocentowanie objęłoby cały okres spłaty – mówimy o odsetkach wyższych o 82 000 zł. W tym sensie warto spłacić kredyt szybciej, by zapłacić niższe odsetki.
W praktyce w każdym przypadku sytuacja wygląda różnie. Po pierwsze dlatego, że część kredytu już spłaciliśmy i zmiana obejmie tylko nie spłaconą część.
Po drugie dlatego, że zwykle kredyt spłacamy w ratach równych, ale udział odsetek i kapitału w poszczególnych miesiącach jest zmienny. Na początku spłacamy głównie odsetki, a na końcu – głównie kapitał.
Wiadomo, że zadeklarowanie częściowej, wcześniejszej spłaty kredytu powoduje przeliczenie przez bank harmonogramu i dopiero wtedy będzie wiadomo, jaka może być oszczędność (bank policzy, jaką część kapitału już spłaciliśmy, jaką część nadpłacamy przed terminem, a jaka nam zostanie do spłaty oraz wyliczy nową ratę). Warto pamiętać, że w pierwszych kilku latach zwykle wcześniejsza spłata części lub całości kredytu jest obciążona kilkuprocentową prowizją.
Jest grupa klientów, którzy źle czują się z dużym zobowiązaniem. Wpis hipoteki (w dziale IV księgi wieczystej) im przeszkadza. Tak naprawdę uważają, że „oni mieszkają, ale właścicielem jest bank”. Można zrozumieć taki tok myślenia, aczkolwiek nie jest to prawdziwe wrażenie. Bank ma jedynie wpis do hipoteki (jako zabezpieczenie kredytu). Tacy kredytobiorcy nie będą się oglądać na raty, WIBOR itp… Nawet jeżeli nie jest to ekonomicznie uzasadnione, będą chcieli jak najszybciej spłacić kredyt i poczuć się w 100% posiadaczami wymarzonego domu lub mieszkania.
Druga, znacznie liczniejsza grupa klientów, liczy i ocenia co się bardziej opłaca. Ceny (dóbr konsumpcyjnych) rosną już o „naście” procent w skali roku, tak samo jak m.in. paliwa, energia. Kredyt również podrożał (wyższe oprocentowanie w związku ze zmianą stawki WIBOR), jednak mimo wszystko oprocentowanie jest niższe od poziomu inflacji.
Czyli nominalna wysokość raty kredytu oczywiście rośnie, ale czy rośnie relatywnie? Skoro kredyt ma oprocentowanie ok. 4-4,5% a inflacja wynosi już prawie 10%, to znaczy, że wartość pieniądza w czasie spada szybciej niż wysokość raty. Patrząc od tej strony nadpłacanie kredytu nie ma sensu. Najlepsza jest sytuacja, w której nie tylko inflacja jest wyższa niż wzrost rat, lecz również wzrost wynagrodzenia kredytobiorcy ten wzrost rat „wyprzedza”.
Zamiast wcześniejszej spłaty. Co możemy zrobić z pieniędzmi?
Czy warto nadpłacać kredyt? Wcześniejsze pozbycie się zobowiązania (i zaoszczędzenie trochę grosza z powodu spłaty części kapitału przy niższych odsetkach) może mieć sens w sytuacji, gdy mamy wolną sporą ilość gotówki i brakuje nam dobrego pomysłu na to, co zrobić z pieniędzmi.
Wiele zależy od tego, jaka jest alternatywa. Można oczywiście zainwestować w siebie gotówkę, która poszłaby na wcześniejszą spłatę. Dodatkowe kursy, umiejętności, języki obce itp… to się przydaje i często pozwala zwiększyć dochody w związku z poszerzeniem umiejętności, kwalifikacji. Oczywiście: to wszystko ma sens, o ile posiadamy już „poduszkę finansową” w kwocie chociaż półrocznego dochodu. Osoby bez takiego zabezpieczenia nie powinny pozbywać się kapitału na wcześniejszą spłatę.
Alternatywą dla przeznaczenia kapitału na wcześniejszą spłatę kredytu jest jego zainwestowanie. Od lat bankowe depozyty mają nikłe oprocentowanie. Obecnie uzyskanie 1% to sukces. Ale można ulokować pieniądze w obligacje skarbowe. Niektóre z nich mają oprocentowanie indeksowane wskaźnikiem inflacji. Np. 4-letnie i 10-letnie oferują odpowiednio 0,75% i 1% powyżej zeszłorocznej inflacji.
Można też ulokować kapitał w obligacje korporacyjne, czyli pożyczyć pieniądze dużej firmie, która będzie płaciła odsetki np. według wzoru WIBOR 3M plus nawet 4%.
Jak działa wcześniejsza spłata kawałka kredytu?
Czy warto nadpłacać kredyt? Jak wcześniejsza spłata kawałka kredytu przekłada się na łączną wartość odsetek? Załóżmy, że mamy kredyt o wartości 300 000 zł na 30 lat z oprocentowaniem 5%.
Wariant bazowy zakłada, że ten kredyt spłacamy w ratach równych bez żadnych nadpłat.
Łącznie będziemy musieli zwrócić 579.800 zł (rata miesięczna: 1610 zł).
Załóżmy teraz, że po 10 latach spłacimy wcześniej 20.000 zł. Przez tych pierwszych 10 lat zwróciliśmy bankowi 193.200 zł (kapitał plus odsetki). Do zwrotu zostało nam jeszcze 244.000 zł kapitału. Nadpłacamy jednym „strzałem” 20.000 zł, zaś pozostałe 224.000 zł rozkładamy na 20 lat. Łączna spłata tego „nowego” kredytu przy identycznym oprocentowaniu wyniesie 354.800 zł. Łącznie oddamy bankowi 193.200 zł (do momentu wcześniejszej spłaty 20.000 zł) plus 354.800 zł, co czyni jakieś 548.000 zł.
Angażując 20 000 zł własnego kapitału zbiliśmy wartość odsetek o prawie 32.000 zł. Jesteśmy do przodu o 12.000 zł w skali 20 lat.
Załóżmy, że po tych 10 latach powzięliśmy wiedzę o tym, że oprocentowanie kredytu wzrośnie z 5% do 6%. Po wcześniejszej spłacie 20.000 zł koszt wszystkich kolejnych rat wyniesie 385.100 zł. Gdybyśmy tych 20.000 zł nie nadpłacili – koszt wszystkich kolejnych rat wyniósłby 419.500 zł.
Oddaliśmy więc bankowi 193.200 zł przez 10 lat w ratach oprocentowanych na 5% rocznie i oddalibyśmy jeszcze 419.500 zł przez kolejnych 20 lat przy oprocentowaniu 6% rocznie – łącznie ok. 612.000 zł. Ale przez to, że zaangażowaliśmy 20.000 zł własnego kapitału we wcześniejszą spłatę kawałka kapitału i zredukowaliśmy wartość kapitału pozostałego do spłaty do 224.000 zł, przez tych kolejnych 20 lat zwrócimy do banku 385.000 zł, obniżając łączny bilans kredytu do 578.000 zł.
W takiej sytuacji – gdy koszt kredytu miał wzrosnąć – zaangażowanie własnych 20.000 zł przeniosło się na ok. 35.000 zł oszczędności, a więc umowny „zysk netto” operacji wyniósł 15.000 zł. Pytanie brzmi: czy przez tych 20 lat, oszczędzając pieniądze np. w obligacjach skarbowych, nie zarobilibyśmy więcej, niż wyniosła ta oszczędność na odsetkach od kredytu?
20.000 zł ulokowane na 6% rocznie (czyli zakładając średnioroczną inflację na poziomie 5% i aktualne warunki dla obligacji 10-letnich) dałoby zysk w wysokości 28.000 zł – już po potrąceniu podatku Belki, po odjęciu kiepskiego oprocentowania w pierwszym roku i zakładając roczną kapitalizację odsetek. Tyle, że to symulacje obarczona bardzo dużym błędem, bo realnego oprocentowania obligacji przez kolejnych 20 lat nie znamy.
I jeszcze jedno wyliczenie. Co by było, gdybyśmy na wcześniejszą spłatę 20.000 zł zdecydowali się dopiero po 20 latach spłacania rat? Wtedy kapitał do spłaty wynosi 151.000 zł. Spłaciliśmy (zakładając oprocentowanie 5% rocznie) w ratach kapitałowo-odsetkowych już 386.400 zł. Redukując kredyt o 20.000 zł w tym właśnie momencie będziemy mieli do spłaty (przy niezmiennym oprocentowaniu) 167.700 zł. Łącznie więc kredyt będzie kosztował nas 554.100 zł.
A więc zaangażowanie 20.000 zł własnego kapitału dało 6.000 zł oszczędności na odsetkach. Kredyt bez żadnych zmian kosztowałby bowiem – jak policzyliśmy na początku – prawie 580.000 zł. A dzięki wcześniejszej spłacie 20.000 zł kosztowałby 554.100 zł
Jeśli potrafisz dobrze zainwestować, nie nadpłacaj
Jeśli masz możliwości zarobienia na swoim kapitale więcej, niż wynosi oprocentowanie kredytu, to kredytu nie nadpłacaj.
Jeśli nie masz takiej możliwości zastanów się nad nadpłatą.
Jeżeli masz kilka zobowiązań, to zawsze do wcześniejszej spłaty wybieraj to, które ma najwyższe oprocentowanie.
Jeżeli robisz nadpłatę, to nie tylko po to, aby obniżyć ratę. Zawsze domagaj się od banku skrócenia okresu kredytowania (krótszy kredyt = jeszcze niższe odsetki).
Oczywiście w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu masz możliwość odzyskania proporcjonalnie zapłaconej prowizji oraz składek ubezpieczenia.
Aby mieć świadomość jaka to może być kwota, można to sprawdzić na kalkulatorze Rzecznika finansów: Kalkulator