Ulga dla klasy średniej z haczykiem dla przedsiębiorców
Opublikowano: 25 października 2021Przez błędnie napisany przepis, część przedsiębiorców może nie móc skorzystać z tak reklamowanego nowego odliczenia.
Ulga dla klasy średniej w założeniu ma zrekompensować i przyćmić nowe, niekorzystne dla podatników zasady naliczania składki zdrowotnej.
Ulga została przyznana przez Sejm również przedsiębiorcom, którzy rozliczają się według skali podatkowej.
Nie ulega jednak wątpliwości, że napisany i dorzucony w pośpiechu przepis jest źle napisany.
Dlaczego wadliwy?
Otóż Przedsiębiorcy będą mieli duże problemy z wyliczeniem ulgi i określeniem, czy w ogóle mogą o nią wnioskować. Zgodnie z Polskim Ładem z ulgi mogą skorzystać osoby, które posiadają roczny przychód pomiędzy 68 412 zł, a 133 692 zł. To właśnie klasa średnia według rządu.
W przypadku pracowników są to przychody, u przedsiębiorców przychody pomniejszone o koszty. W ustawie o PIT nie ma czegoś takiego jak koszty prowadzenia działalności. Są za to koszty uzyskania przychodu, a to coś zupełnie innego. Dlaczego? Dlatego, że wiele wydatków na firmę do nich nie należy albo są rozliczane z dłuższym rozłożeniem w czasie.
Co to oznacza?
Wygląda na to, że przedsiębiorca będzie musiał liczyć dwa dochody.
Pierwszy dla celów wyliczenia zaliczki na PIT (przychód minus koszty uzyskania przychodu).
Drugi, na potrzeby nowej ulgi, czyli przychód minus koszty prowadzenia działalności.
Różnice w wyliczonych na różne sposoby dochodach mogą być znaczne. Wystarczy wyobrazić sobie przedsiębiorcę, który kupuje auto osobowe, cena 120 tys. zł. W sumie cała ta kwota jest kosztem działalności. Jednak koszty uzyskania przychodu to tylko odpis amortyzacyjny w skali roku to 24 tys. zł.
Jaki to będzie miało wpływ na ulgę?
Jeśli przedsiębiorca odliczy od przychodu wszystkie koszty prowadzenia działalności, może się okazać, że po prostu nie do niej prawa. Dlaczego? Bo nie osiąga dolnego limitu ulgi. Takie rozwiązanie może też spowodować, że pomimo odliczenia wszystkiego, ustawodawca miał na myśli co innego na myśli i przedsiębiorca przekroczył górny limit.
Co w takim razie poszło nie tak?
Najprawdopodobniej twórcom przepisu chodziło o koszty uzyskania przychodu. Niefortunnie jednak użyli bardziej potocznego sformułowania (koszty prowadzenia działalności). Taki nieprecyzyjny zapis nie może mieć miejsca. Przedsiębiorcy nie będą wiedzieli, co oznaczają konkretnie „koszty prowadzenia działalności”. Będzie to skutkować tym, że rozliczenia będą pełne błędów.
Bardzo ryzykownym będzie uproszczenie, że koszty prowadzenia działalności są równoznaczne z kosztami uzyskania przychodu.
Pisane na kolanie
Takie nieprecyzyjne zapisy mogą świadczyć o jednym. Nowy przepis był pisany szybko i bez głębszej analizy. Dodatkowo ulga ma być liczona według skomplikowanego algorytmu. Pełne ręce roboty będą miały biura rachunkowe, ale to nie jest problem dla systemów księgowych. Najgorsze co może być to właśnie niejednoznaczna i niespójna terminologia. To może być powodem złej interpretacji, a finalnie powodem wielu problemów w naliczeniach ulgi.
Konieczne zmiany
W obecnej formie przepisu, eksperci są jednogłośni. Nie ma pewności jak liczyć właściwie ulgę przy płaconych przez przedsiębiorców miesięcznych zaliczkach na PIT.
W tym przypadku nowe przepisy są również nieprecyzyjne. Polski Ład został uchwalony przez Sejm 1go października. Obecnie trafił do Senatu. 20 października senacka Komisja Budżetu i Finansów Publicznych zajęła się m.in. ustawą o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ale nie zakończyła pracy. Kolejne posiedzenie jest planowane na 26go października.
Senatorowie mają czas do 3go listopada, by zdecydować co zrobić z ustawą. Przyjąć, odrzucić, czy wprowadzić poprawki.
Później ustawa wróci do Sejmu. Tam posłowie mogą mimo wielu krytycznych głosów ekspertów odrzucić poprawki Senatu i przyjść ją w pierwotnie uchwalonej wersji.
Później ustawa musi trafić do podpisu Prezydenta i do końca listopada powinna zostać opublikowana w Dzienniku Ustaw, by jej zapisy mogły zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2022 roku.