Jak zwiększyć zdolność kredytową firmy przed złożeniem wniosku?
Zdolność kredytowa firmy często traktowana jest jak coś, co po prostu się ma albo czego się nie ma. Przedsiębiorca podaje wyniki finansowe, bank wprowadza dane do systemu i pojawia się odpowiedź: można udzielić finansowania albo nie.
W rzeczywistości sytuacja jest bardziej złożona.
Oczywiście nie da się w kilka dni zmienić historii działalności, podwoić dochodu czy usunąć istniejących zobowiązań. Istnieje jednak wiele elementów, które można uporządkować jeszcze przed złożeniem wniosku. Czasami pozornie niewielkie zmiany mają realny wpływ na wysokość dostępnego finansowania albo nawet na samą decyzję banku.
Dlatego o kredycie firmowym warto pomyśleć wcześniej – najlepiej wtedy, gdy pieniądze nie są jeszcze pilnie potrzebne.
Zdolność kredytowa firmy – co właściwie ocenia bank?
Najprościej mówiąc, bank próbuje odpowiedzieć na jedno pytanie: czy firma będzie w stanie bezpiecznie spłacać nowe zobowiązanie przez cały okres kredytowania?
Aby to ocenić, bierze pod uwagę między innymi osiągane przychody i dochody, rentowność, obecne zobowiązania, historię kredytową, staż działalności czy sposób rozliczania podatków.
Znaczenie ma również branża, w której działa przedsiębiorca, regularność wpływów oraz wysokość finansowania, o jakie się ubiega.
Co istotne, poszczególne banki mogą analizować te same dane w różny sposób. Firma, która według modelu jednego banku posiada zdolność na 200 tys. zł, w innej instytucji może otrzymać znacznie wyższą propozycję.
Dlatego poprawa zdolności kredytowej nie zawsze oznacza konieczność zwiększenia dochodu. Czasami równie istotne jest właściwe przygotowanie firmy i wybór odpowiedniego sposobu finansowania.
1. Sprawdź swoje obecne zobowiązania
Pierwszym krokiem powinna być dokładna analiza wszystkich kredytów, leasingów, pożyczek, kart i limitów.
Warto przygotować prostą listę zawierającą wysokość pozostałego zadłużenia, miesięczną ratę oraz termin zakończenia każdego zobowiązania.
Może się okazać, że przedsiębiorca nadal posiada limit w rachunku, z którego praktycznie nie korzysta, albo kartę kredytową pozostawioną „na wszelki wypadek”.
Dla banku takie produkty nadal mogą stanowić potencjalne obciążenie.
Podobnie wygląda sytuacja z kredytem, któremu pozostało kilka niewielkich rat. Jeżeli przedsiębiorca planuje znacznie większe finansowanie, czasami wcześniejsze zamknięcie takiego zobowiązania może poprawić jego sytuację.
Nie oznacza to oczywiście, że przed każdym wnioskiem należy spłacać wszystkie kredyty. Chodzi o świadome sprawdzenie, które zobowiązania są rzeczywiście potrzebne, a które niepotrzebnie ograniczają zdolność.
2. Przyjrzyj się limitom i kartom kredytowym
To element, o którym przedsiębiorcy bardzo często zapominają.
Limit w rachunku firmowym w wysokości 100 tys. zł może być niewykorzystany, ale bank nadal może uwzględniać go przy obliczaniu zdolności. Podobnie może być z kartami kredytowymi.
Z punktu widzenia przedsiębiorcy wygląda to logicznie: „Przecież niczego nie wykorzystałem, więc nie mam długu”.
Bank patrzy jednak również na możliwość wykorzystania środków w przyszłości.
Jeżeli więc posiadasz kilka produktów kredytowych, których od dawna nie używasz, warto przed rozpoczęciem procesu sprawdzić, czy ich utrzymywanie nadal ma sens.
Nie należy jednak zamykać potrzebnego limitu wyłącznie po to, żeby poprawić zdolność. Jeżeli stanowi on ważne zabezpieczenie płynności firmy, jego likwidacja może być złym rozwiązaniem biznesowym.
Najważniejsza jest świadoma decyzja, a nie automatyczne „czyszczenie” wszystkich produktów kredytowych.
3. Zadbaj o wynik finansowy – zanim będzie potrzebny kredyt
Bank analizuje przede wszystkim liczby.
Jeżeli przedsiębiorca planuje większą inwestycję w przyszłym roku, warto pomyśleć o finansowaniu jeszcze przed zakończeniem obecnego roku podatkowego.
Dlaczego?
Ponieważ decyzje podejmowane dzisiaj mogą wpłynąć na wynik finansowy, który później będzie podstawą analizy bankowej.
Naturalnym celem przedsiębiorcy jest optymalizacja podatków i kosztów prowadzenia działalności. Trzeba jednak pamiętać, że bardzo niski wykazywany dochód może jednocześnie ograniczać zdolność kredytową.
Powstaje więc pewien paradoks: firma może mieć wysokie obroty, dobrze funkcjonować i posiadać środki na rachunku, ale jej wynik podatkowy nie pokazuje wystarczającej nadwyżki do obsługi planowanego zobowiązania.
Dlatego większe inwestycje warto planować z wyprzedzeniem i uwzględniać przyszłe potrzeby finansowe również przy podejmowaniu decyzji dotyczących kosztów przedsiębiorstwa.
4. Nie czekaj na moment, kiedy pieniądze staną się pilnie potrzebne
Jednym z najlepszych sposobów na zwiększenie swoich możliwości finansowania jest… odpowiedni moment złożenia wniosku.
Firma osiąga dobre wyniki, ma stabilne wpływy, brak zaległości i właśnie podpisała duży kontrakt.
To może być bardzo dobry moment na rozmowę o finansowaniu.
Tymczasem wielu przedsiębiorców postępuje odwrotnie. Z kredytem czekają do chwili, kiedy pojawia się problem: kontrahent opóźnia płatność, trzeba pilnie zapłacić dostawcom albo brakuje środków na realizację zamówienia.
Wtedy bank widzi już zupełnie inny obraz przedsiębiorstwa.
Kredyt najlepiej pozyskiwać wtedy, kiedy firma jest w dobrej kondycji, a nie wtedy, kiedy zaczyna go desperacko potrzebować.
Finansowanie uzyskane wcześniej może również stanowić zabezpieczenie płynności i pozwolić przedsiębiorcy spokojniej reagować na nieprzewidziane sytuacje.
5. Zadbaj o historię kredytową i nie składaj wniosków „na próbę”
Jeżeli przedsiębiorca planuje większe finansowanie, warto wcześniej sprawdzić swoją historię kredytową i upewnić się, że nie ma w niej niespodzianek.
Czasami pojawiają się stare zobowiązania, niewielkie opóźnienia albo produkty, o których właściciel firmy zwyczajnie zapomniał.
Znacznie lepiej dowiedzieć się o nich przed rozpoczęciem procesu niż w momencie, gdy zauważy je analityk.
Warto również rozsądnie podchodzić do liczby składanych wniosków.
Wysyłanie dokumentów kolejno do wielu banków tylko po to, żeby „zobaczyć, kto da”, nie zawsze jest dobrą strategią. Kolejne zapytania mogą być widoczne w historii kredytowej i wpływać na ocenę klienta.
Najpierw analiza możliwości, później wybór odpowiedniej instytucji, a dopiero na końcu formalny wniosek – taka kolejność jest zwykle znacznie bezpieczniejsza.
6. Uporządkuj ZUS, podatki i dokumentację
Nawet bardzo dobre wyniki finansowe nie pomogą, jeśli podczas analizy pojawią się zaległości wobec ZUS lub urzędu skarbowego.
Jeżeli istnieją jakiekolwiek nieuregulowane należności, warto wyjaśnić je przed rozpoczęciem procesu.
Podobnie jest z dokumentacją księgową.
Bank może poprosić między innymi o dokumenty podatkowe, zestawienia przychodów i kosztów, wyciągi bankowe czy informacje dotyczące obecnego zadłużenia.
Im bardziej kompletna i spójna jest dokumentacja, tym mniejsze ryzyko dodatkowych pytań oraz przedłużania analizy.
Warto również sprawdzić, czy informacje widoczne w dokumentach odpowiadają rzeczywistej sytuacji firmy. Nietypowy spadek przychodów, jednorazowo wysoki koszt czy duża transakcja na rachunku nie muszą być problemem, ale dobrze być przygotowanym na ich wyjaśnienie.
7. Dobierz właściwą kwotę i okres kredytowania
Przedsiębiorca często zaczyna od pytania:
„Ile maksymalnie mogę dostać?”
Tymczasem lepsze pytanie brzmi:
„Jakiego finansowania rzeczywiście potrzebuję i jaka rata będzie bezpieczna dla mojej firmy?”
Kwota kredytu oraz okres spłaty bezpośrednio wpływają na wysokość miesięcznego zobowiązania.
Przykładowo ta sama kwota rozłożona na pięć i osiem lat oznacza zupełnie inne miesięczne obciążenie. Wydłużenie okresu może zwiększyć zdolność do obsługi kredytu, choć jednocześnie trzeba brać pod uwagę całkowity koszt finansowania.
Nie zawsze warto również wnioskować o maksymalną możliwą kwotę.
Jeżeli do realizacji inwestycji potrzeba 300 tys. zł, wniosek na 500 tys. zł „bo może się przyda” może niepotrzebnie utrudnić proces.
Finansowanie powinno być dopasowane zarówno do celu, jak i realnych możliwości przedsiębiorstwa.
8. Wybierz bank dopasowany do swojej firmy
To jeden z najważniejszych elementów całego procesu.
Banki różnią się nie tylko ceną kredytu. Różnią się również sposobem oceny przedsiębiorców.
Jedna instytucja może korzystniej podchodzić do określonej formy opodatkowania, inna lepiej oceniać przedstawicieli wolnych zawodów, a jeszcze inna posiadać rozwiązania przygotowane dla konkretnych branż.
Różnice mogą dotyczyć także sposobu uwzględniania leasingów, akceptowanego okresu prowadzenia działalności czy liczenia dochodu.
Dlatego samo porównanie oprocentowania i prowizji to za mało.
Najtańsza oferta nie ma większego znaczenia, jeżeli firma nie spełnia kryteriów pozwalających ją uzyskać.
Właściwy wybór banku powinien więc nastąpić przed złożeniem wniosku, a nie po otrzymaniu kilku odmów.
Z praktyki doradcy: czasami problemem nie jest dochód
Wyobraźmy sobie przedsiębiorcę, który chce pozyskać 500 tys. zł na rozwój firmy.
Pierwsza analiza wskazuje, że jego zdolność jest niewystarczająca.
Naturalna reakcja?
„Za mało zarabiam”.
Tymczasem po dokładniejszym sprawdzeniu sytuacji okazuje się, że przedsiębiorca posiada niewykorzystywany limit w rachunku, kartę kredytową, niewielki kredyt z kilkoma ratami do końca oraz dwa leasingi.
Do tego planowany kredyt miał być spłacany w stosunkowo krótkim okresie.
Po uporządkowaniu struktury zobowiązań, dopasowaniu okresu finansowania i wyborze banku, który korzystniej ocenia daną działalność, sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.
Nie oznacza to, że w każdym przypadku uda się w ten sposób uzyskać oczekiwaną kwotę.
Pokazuje jednak coś bardzo ważnego: zdolność kredytowa nie zawsze zależy wyłącznie od wysokości dochodu.
Czego nie warto robić, żeby „poprawić” zdolność?
Przygotowanie firmy do finansowania nie powinno polegać na sztucznym kreowaniu jej sytuacji finansowej.
Nie warto wykonywać niepotrzebnych operacji na rachunku, zaciągać krótkoterminowych zobowiązań tylko po to, aby pokazać określone saldo, ani przedstawiać sytuacji przedsiębiorstwa w sposób niezgodny z rzeczywistością.
Bank analizuje wiele źródeł informacji i wszelkie niespójności mogą przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.
Dobra strategia polega na uporządkowaniu rzeczywistej sytuacji firmy, a nie jej „upiększaniu”.
Ile wcześniej warto przygotować firmę do kredytu?
Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich przedsiębiorców.
Jeżeli chodzi jedynie o uporządkowanie dokumentów czy zamknięcie nieużywanego produktu kredytowego, czasami wystarczy kilka tygodni.
Jeżeli jednak planowana inwestycja wymaga znacznego finansowania, dobrze pomyśleć o niej kilka miesięcy wcześniej, a w niektórych przypadkach nawet przed zakończeniem poprzedniego roku podatkowego.
Im większa kwota, tym więcej czasu warto przeznaczyć na przygotowanie.
Daje to możliwość spokojnego przeanalizowania wyników, zobowiązań oraz dostępnych ofert bez presji związanej z koniecznością szybkiego zdobycia pieniędzy.
Podsumowanie – najpierw przygotowanie, później wniosek
Zdolność kredytowa firmy nie jest liczbą, na którą przedsiębiorca nie ma żadnego wpływu.
Oczywiście podstawą zawsze pozostają rzeczywiste wyniki finansowe i możliwość spłaty zobowiązania. Jednak sposób przygotowania do procesu może mieć duże znaczenie dla ostatecznego rezultatu.
Przed złożeniem wniosku warto przede wszystkim przeanalizować obecne kredyty i leasingi, zweryfikować nieużywane limity, sprawdzić historię kredytową, uporządkować dokumentację oraz zastanowić się nad właściwą kwotą i okresem finansowania.
Równie ważny jest wybór odpowiedniego momentu oraz banku, którego sposób oceny najlepiej odpowiada profilowi przedsiębiorstwa.
Najgorszą strategią jest składanie kolejnych wniosków metodą prób i błędów.
Znacznie lepiej najpierw sprawdzić dostępne możliwości, przygotować firmę i dopiero wtedy rozpocząć właściwy proces.
Dzięki temu można nie tylko zwiększyć szanse na pozytywną decyzję, ale również uzyskać finansowanie na warunkach lepiej dopasowanych do potrzeb przedsiębiorstwa.
Bo przy kredycie firmowym liczy się nie tylko to, ile firma zarabia dzisiaj. Liczy się również to, jak jest przygotowana na zobowiązania, które będzie spłacać jutro.